– No cóż, zgodziłaś się wziąć z nim ślub. A jeśli pojawią się kolejne problemy z jego zdrowiem? Przecież jest naprawdę słaby – zadrwił Bowen.
O godzinie dziesiątej wieczorem Henry wciąż był w firmie.
Odprawił już personel medyczny.
Uważał, że w ogóle ich teraz nie potrzebuje.
Dopóki przestanie pić szkodliwe mikstury przygotowywane przez Dylana, nic mu się nie stanie.
To wcale nie był rak krwi






