Gwóźdź programu rozbrzmiewa, zdejmuję maskę, chwytam butelkę z wodą z siatki i wlewam solidną porcję do ust, zanim obleję nią spoconą twarz. Rosie patrzy na mnie z szeroko otwartymi ustami, więc puszczam jej oko, obserwując, jak jej twarz oblewa szkarłatny rumieniec, gdy z powrotem naciągam maskę.
Do końca meczu zostało dziesięć sekund, krążek spada na buliku po mojej lewej stronie. Kiedy odbija s






