Uśmiecha się, taki chłopięcy i dumny, a ja chichoczę. Nie jestem pewna, które z nich denerwuje drugie bardziej, ale jestem pewna, że oboje to lubią.
Delikatne pukanie w szybę przede mną przyciąga mój wzrok. Widzę Adama, który mi się przygląda, z maską na czubku głowy.
"Mamy szczęście, co nie, urwisko?"
"Największe."
Uśmiecha się wtedy, diabolicznie i tak pewny siebie. "Wiesz, pewnego dnia się z to






