— To postaw na mnie — mówi Carter tak prosto, jakby to było… logiczne. A wcale, kurwa, nie jest. Dlatego prycham najgłośniejszym, najbardziej niedowierzającym śmiechem.
— Nie zawiodę cię, Adam, obiecuję. Poza tym, jesteśmy w trasie czternaście dni w listopadzie. Co oznacza, że muszę opierać się Olivii tylko przez szesnaście dni. Dam radę. Dam radę.
Brzmi tak pewnie siebie, że to zarazem komiczne i






