Garrett po prostu wyciąga rękę i łapie butelkę, tuląc ją do piersi, a ja wpadam na niego z impetem.
– Wszystko w porządku? – Nie pyta, czy jestem cała i zdrowa, bez bólu. Kwestionuje moje zdrowie psychiczne, a ton jego głosu wskazuje, że uważa to za zabawne.
– Szukałam szczoteczki do zębów. – Chowam słowa w zagłębieniu jego obojczyka. – Nie mogę cię całować z porannym oddechem. To obrzydliwe.
Jego






