Podążając za nią, rozkoszuję się tym, jak się potyka, gorączkowo próbując dotrzymać mi kroku, a ja nie przestaję.
– Jesteś wredna, paskudna, nieszczęśliwa i, szczerze mówiąc, co najwyżej solidna szóstka na dziesięć, jeśli chodzi o taniec.
Krissy łapie oddech. – Pieprz się.
– Zastanawiałam się kiedyś, dlaczego mnie nienawidzisz, nie mogłam spać, myśląc, jak mogłabym się poprawić, żebyś chciała się






