Moje serce uśmiecha się tak szeroko, gdy Adam bierze Connora w ramiona, tańczy z nim po salonie, nie przejmując się niczym na świecie, obaj śpiewają na całe gardło, śmieją się, kwaczą jak kaczki, muczą jak krowy, miauczą jak koty. Ten mężczyzna czuje się tak naturalnie z dzieckiem w ramionach, jakby to była rola, do której zawsze był stworzony. To, że robi to tak bez wysiłku i z samym entuzjazmem,






