Lina pokładała ostatnią nadzieję w Arturze.
Przytuliła go i powiedziała: "Kochanie, jesteśmy małżeństwem. Nie możesz mnie zostawić samej!"
Pomimo prośby Liny, Artur czuł do niej jedynie złość.
Gdy tylko wyciągnął rękę, popchnął Linę prosto na ziemię.
"Idiotko!"
Wyrzuciwszy z siebie to słowo, odwrócił się i wściekły odszedł, zostawiając Linę na ziemi, z rozpaczą i bólem wypisanymi na twarzy.
Farsa






