Widząc, kto to, Carlos zmrużył oczy. – Pan Garcia…
Wayne zakręcił papierosa między palcami, uniósł brew z uśmiechem, a następnie odsunął się, gdy podeszły dwie kolejne osoby.
– Silas, Lenore! – Twarz Carlosa pobladła, gdy walczył ze wszystkich sił. Ale specjalna lina zaciskała się tym mocniej, im bardziej się szarpał. – Co próbujecie zrobić?
– Już cię złapaliśmy, więc co myślisz, że robimy? – Wayn






