Lenore uniosła brew i odparła: "Tak."
Scena ogarnęła cisza, tak gęsta, że można by ją kroić nożem. W końcu ktoś się otrząsnął i wykrzyknął: "O rany!"
Lena cofnęła się o kilka kroków, z kwaśną miną. Mruknęła: "Profil w sieci niczego nie dowodzi."
Wyraz twarzy Sybilli był, jakby połknęła zdechłą muchę – obrzydzenie i niedowierzanie. Nie mogła pojąć, że Kacey, osoba, którą podziwiała i naśladowała od






