"Sama upadłam. Nie byłam ostrożna." Josie trzęsła się jak osika. Jedną ręką osłaniając brzuch, natychmiast podniosła się, podpierając się drugą.
Rosemary Taylor była obłąkana na umyśle, a Josie była zbyt zastraszona, by teraz z nią zadzierać. Jej dziecko było ważniejsze. Bez tego dziecka nigdy nie zdołałaby wejść do rodziny Grahamów.
Musiała mieć na oku nagrodę. Dopóki z powodzeniem wyjdzie za mąż






