– Panno Berry... – Thomas zareagował jako pierwszy. Mówił powoli, z żalem i urazą. – Pan Andrews jest wobec pani szczery. To, co pani robi, jest zbyt nierozsądne.
Jego słowa były już bardzo uprzejme.
Lea podniosła wzrok na lincolna. Jej spojrzenie było zimne i ostre. Potem podeszła.
W samochodzie Milton nagle się zatrzymał, gdy zobaczył, jak do niego idzie. Podświadomie dotknął kołnierzyka, popraw






