Kiedy zamarła w bezruchu, Milton już stał przed nią.
Był od niej wyższy o głowę z okładem. Spoglądał na nią z góry, stojąc krok od niej. Przez ostatnie dni prawie nie spała. Jej twarz była blada i wychudzona, a ona sama straciła na wadze. Jej drobna, mieszcząca się w dłoni twarz wydawała się jeszcze mniejsza.
W słabym świetle jego twarz odbijała światło i cień. W jego oczach malowała się miłość i






