Na zewnątrz zapadał zmrok.
Śniegu na ziemi było ponad stopę. Wciąż padało, mocniej niż w ciągu dnia. Wiał też wiatr, wirując śniegiem przypominającym gęsie pióra wokół świata.
Luksusowe samochody, radiowozy i światła helikopterów przeplatały się, oświetlając ośnieżony las.
Przy wyjściu świstał śnieżny wiatr. Alfred jeszcze mocniej przytulił Leę, chroniąc ją przed śniegiem.
Lea spojrzała na niego.






