Lea pochyliła się i spotkała wzrok mężczyzny. – Naprawdę?
Po chwili przez grube, dźwiękoszczelne, metalowe drzwi dobiegł tragiczny jęk. Oprócz Alfreda na zewnątrz stało dwóch strażników.
Alfred był wystarczająco blisko, by go usłyszeć. Jego ciemne oczy rozbłysły. Na jego ustach pojawił się uśmiech.
W poprzednim życiu Alfred powstrzymywał się i trzymał na dystans od Lei, aby nie sprawiać jej kłopot






