Kiedy niebo pociemniało, w szczelnie zamkniętym komisariacie paliło się tylko kilka świateł. Wnętrze było pogrążone w mroku.
Lorenzo stał przed szklanym oknem na korytarzu. Przyćmione światło rzucało na szybę jego odbicie i cień jego wysokiej sylwetki.
– Szefie, góra już jest w drodze. Dziś wieczorem zabiorą więźniów – zameldował podwładny Lorenza, Yates Beaumont. Yates dorastał z Lorenzem w wojsk






