Na komisariacie, w pokoju zatrzymań Nathaniela, skrzypienie drzwi rozeszło się echem po pomieszczeniu i ktoś wszedł.
Nathaniel, siedzący na skraju łóżka, spojrzał w górę z niepokojem. Jego oczy rozszerzyły się zarówno z szoku, jak i rozczarowania, gdy zobaczył, kto przyszedł.
To była Alice. Miała na sobie długi czarny płaszcz i trzymała w zgięciu ramienia kwadratową czarną skórzaną markową torbę.






