Twarz Ziny zesztywniała. Jej dłoń była trzymana tak mocno, że w ogóle nie mogła się poruszyć. Naprawdę nic nie mogła zrobić.
Spoglądając za nią, Yannis, który miał metr dziewięćdziesiąt wzrostu, patrzył na nią obojętnie, a ona czuła się nieswojo.
W tym momencie podeszli do nich ochroniarze i służba rodziny Andrewsów. "Szanowni goście, na zewnątrz jest zimno. Proszę wejść."
"Panno Zino, proszę dobr






