Tomasz wziął głęboki oddech. "Panie Andrews, rozumiem."
Dopiero wtedy Milton skinął głową z zadowoleniem. "Zostawię te sprawy panu. Śpieszę się w podróż służbową."
"Panie Andrews, nie pozwoli mi pan pojechać z panem?"
"Te sprawy są bardzo ważne. Będę spokojny tylko wtedy, gdy je panu powierzę. Z nową fabryką nie można zwlekać. Muszę już jechać."
W zasadzie przejrzał intencje Lei. Musiał przyznać,






