Zade!
Próbuję się odsunąć, ale ostrze wbija się mocniej w moją szyję. Czuję pieczenie, gdy przecina wierzchnią warstwę skóry.
– Zade… Wołałam cię. Jeśli tu byłeś, powinieneś był mi wtedy odpowiedzieć – mówię cicho, serce wali mi jak młotem, bo nie zmniejsza nacisku na moją szyję.
– Więc zrozum aluzję.
Ostrze znika i podskakuję, odwracając się do niego. Serce mi zamiera na myśl, że on wciąż tu jest






