Oboje się odwracamy, gdy ten głos przecina powietrze, nie zdając sobie sprawy, skąd się wziął.
– Kurwa – mamrocze Adriana, zanim rozlega się trzask i zostaje odcięta. Podnoszę broń, a Raze uśmiecha się szyderczo. Jego uśmiech jest zdecydowanie zbyt szeroki jak na kogoś, kto zaraz umrze.
– Udało ci się – mówi, a jego głos odbija się echem. – Zawsze byłaś tą bystrą, Ruin.
– Raze… miałeś być naszym p






