„Dzięki,” szepczę, uśmiechając się do niego, po czym szybko wyskakuję z łóżka i wsuwam kapcie. Mam na sobie za dużą koszulę nocną, ale nie mam czasu się przebrać.
Łapię klucze i telefon i zakradam się na korytarz, przecinając puste, wyłożone kafelkami przejście do drzwi Zade'a. Dziwnie jest korzystać z tej strony, ale tak naprawdę nie mam wyboru. Pytanie brzmi, czy on w ogóle otworzy?
Hmm, co po






