Dobra… no to zaczynam…
Marszczę lekko brwi, tworząc cienkie, długie nacięcie wzdłuż siniaka, cienkie, ale głębokie. Natychmiast chwytam kolejny ręcznik, gdy zaczyna sączyć się krew.
Kładę ręcznik i palcami rozsuwam skórę, moje oczy płoną, gdy próbuję znaleźć źródło, które uniemożliwia mu gojenie się. Niedługo zajmuje mi dostrzeżenie małych, połyskujących kawałków jakiegoś metalu… i prawdopodobni






