– Upewnij się, że ochrona wokół tego miejsca jest szczelna, a każdy, kto wejdzie do tego pokoju, włącznie z lekarzami, powinien być pod obserwacją jednego z twoich ludzi – mówi, po czym spogląda na mnie.
Chce coś powiedzieć, ale zmienia zdanie, po czym podchodzi do drzwi i wychodzi.
Drzwi zatrzaskują się za nim z trzaskiem, a ja patrzę na Tatę.
– On nie jest w błędzie.
– Wiem, ale nie planuję cię






