ZAIA.
To prawda, i w momencie, gdy te słowa opuszczają moje usta, wiem, że tak było zawsze, bez względu na wszystko.
Jest zszokowany, wpatrując się we mnie. Jak na kogoś, kto tak bezwstydnie ze mną flirtował, można by pomyśleć, że nie będzie aż tak zaskoczony.
Ale teraz zasługuje na małą pochwałę. Chronił mnie. Wziął winę na siebie, kiedy i ja byłam winna, za nasze rozstanie.
Trzymałam ich z dala






