ZAIA
Odwiózł mnie wczoraj wieczorem, obiecując telefon, ale dzień minął i nic. Może dotarło do niego, że do siebie nie pasujemy.
„Zaia, co z tobą, kochanie?” – karci mnie mama.
Podnoszę wzrok i widzę, że nalałam za dużo soku. „Och, przepraszam!” – wykrzykuję, cofając się.
Kręci głową. „Znam cię na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że coś cię gryzie. No, powiedz, co cię trapi” – mówi łagodnie, wycierając






