Całuję ją w szyję, drażniąc delikatnym przygryzaniem, idealna… gładka… smukła… Z cichym jękiem, cała drży pod moim dotykiem, odwracając twarz w moją stronę. Nasze spojrzenia się krzyżują, a rumieniec barwi jej policzki, gdy chwyta moje bicepsy i przesuwa po nich palcami, by za chwilę nerwowo bawić się guzikami mojej koszuli, a jej twarz płonie coraz żywszym ogniem.
„Jesteś piękna…” szepczę, sięgaj






