"Właśnie straciłeś szansę na życie" – szepczę groźnie. W głowie mi huczy od wściekłości. Głos rozsądku zniknął, a jedyne, czego pragnę, to rozerwać go na strzępy.
Mój wzrok przesuwa się na Się, która krwawi na jasne deski podłogowe.
"Może to i lepiej, że Sia tego nie zobaczy" – mruczę. Każde nasze słowo jest nagrywane i modlę się, aby przyniosło jej to jakiekolwiek ukojenie.
Uśmiecha się szyderczo






