Kiedy Zofia otworzyła oczy, był już ranek. Podniosła rękę, by potrzeć powieki. Obracając głowę w bok, jej wzrok padł na mężczyznę siedzącego obok, opartego o wezgłowie łóżka.
Palił. Widziała jego nagą klatkę piersiową. Dolną część ciała przykrywała kołdra.
Wszystkie wspomnienia zeszłej nocy zalały jej umysł. Zofia nie mogła powstrzymać się od wpatrywania w mężczyznę, który wyglądał jak grecki bóg.






