Sophia oparła dłoń o jego pierś, lekko go odpychając. Spojrzała na niego i powiedziała:
– A teraz idź się przebrać i odświeżyć. Zrobiłam się głodna.
Odwzajemnił jej sprytny uśmiech.
– Głodna czego?
Odwróciła od niego głowę.
– Misiaczku, umieram z głodu. Chcę teraz zjeść obiad. Idź, idź.
Wstała i rzuciła mu szybkie spojrzenie. Z westchnieniem podniósł się.
– Jak sobie życzysz, kruszynko.
Odwrócił s






