Sophia weszła do domu, gdy tylko Wiktor ją odwiózł. Ledwie przekroczyła próg, zobaczyła matkę z kimś rozmawiającą.
Nachyliła głowę, żeby zobaczyć, z kim rozmawia i spostrzegła brata siedzącego na kanapie.
Powoli zamknęła za sobą drzwi wejściowe.
Matka i brat jednocześnie zwrócili ku niej głowy, każde z inną miną.
– Cześć.
Pomachała im ręką z wymuszonym uśmiechem.
– Sophia – odezwała się matka, uśm






