Samantha również nagle zadrwiła.
Potem zmierzyła Yohannesa od stóp do głów.
Powiedziała nonszalancko: "Nie sądzę, żebym musiała okazywać szacunek ludziom słabszym ode mnie."
Gdy tylko to powiedziała, w całym pomieszczeniu zawrzało.
Wszyscy myśleli, że jest niezwykle arogancka.
Starsi studenci na zewnątrz również byli oszołomieni, widząc, jak Samantha odzywa się w ten sposób do wykładowcy.
Mogli to






