Samantha siedziała na krześle, obejmując się rękami, i chłodno patrzyła na Chelsea.
– Twoje trzy spojrzenia są błędne, rozumiesz? To był świat, w którym wszyscy byli równi, a nie świat, w którym mogłeś robić, co chciałeś. Każdy ma prawo żyć, nie tylko ty.
Chelsea spokojnie patrzyła na Samanthę, po czym potrząsnęła głową i zadrwiła z samej siebie.
– Nie zrozumiesz. Nigdy nie zrozumiesz…
– Nie rozum






