Słowa Samanty pozornie chwaliły dwójkę dzieci, ale w rzeczywistości dolewały oliwy do ognia.
Oczywiście do ognia podsycanego przez Woody'ego i Quincy.
Bo słowa Samanty sprawiły, że twarz Winstona posmutniała.
Było oczywiste, że Winston zaraz się wścieknie.
Teraz, nawet gdyby Winston zignorował uczucia Francisa, i tak musiałby pomyśleć o Rylandzie i Isaaku i dobrze to rozegrać.
W końcu teraz to oni






