Dno studni było ciemne i wilgotne.
Francis spojrzał na Samanthę w słabym świetle swojej latarki.
Zwolnił i powiedział cicho:
– Jesteś Somnus.
Nic dziwnego…
Nic dziwnego, że Samantha mówiła, że nie żyje, a jej dusza jest z nim związana.
Okazało się, że była najlepszą na świecie zabójczynią, Somnus, która zginęła w eksplozji.
Nic dziwnego, że tak dobrze walczyła.
Mógł walczyć z tuzinami silnych mężc






