Jonathan obserwował jej swobodne przejścia między słodką niewinnością a figlarnym droczeniem się. Jego uśmiech się poszerzył. Nachylił się, ocierając czubek swojego nosa o jej nos, a jego głos był niski i zachęcający.
"Nie kwestionuję cię" – mruknął. "Po prostu chcę to od ciebie usłyszeć – moją dziewczynkę mówiącą to naprawdę".
Oczy Anneliese zatrzepotały, a jej policzki oblał rumieniec. Pod jego






