– Mamo, to poważna sprawa. Ja tylko...
– Daj telefon Anneliese.
Penelope przerwała Elizabeth bez cienia wahania. Elizabeth zacisnęła szczęki, ale nie śmiała więcej prowokować starszej kobiety. Po krótkiej pauzie wcisnęła telefon w dłoń Anneliese.
– Odbierz.
Anneliese uniosła telefon do ucha. – Babciu, to ja.
Głos Penelope natychmiast złagodniał, stając się ciepły i czuły. – Anne, skarbie, wszystko






