Macy zamarła na moment, po czym spojrzała na mnie. – Może pójdziemy pogadać?
Skinęłam głową i włożyłam telefon z powrotem do kieszeni. – Nie sądzę, żeby bary czy kluby karaoke były odpowiednie. Zapach tytoniu i alkoholu jest zbyt silny. Chodźmy do kawiarni.
– Nie ma mowy. Jaka kawiarnia jest otwarta tak późno w nocy? Chodźmy po prostu do hotelu, w którym się zatrzymałem – powiedział Jackson. To po






