Skinęłam głową i odpowiedziałam:
– Wszystko w porządku. Proszę pana, moja rodzina już tu jest. Dziękuję za pomoc i przepraszam za kłopot. Może pan już iść.
Kierowca, wyraźnie onieśmielony wyrazem twarzy Ashtona, zadrżał lekko. Pochylając głowę, wymamrotał ostatnie przeprosiny, zanim czmychnął za drzwi.
Pielęgniarka jednak nie wyglądała, jakby chciała wyjść. Stała przy łóżku, powoli porządkując but






