Patrzyłam, jak trzaska drzwiami i odchodzi, a w głowie kłębiły mi się myśli. Na początku było tak dobrze, więc jak do tego doszło?
Chwilę później na górę weszła pani Eriksen. Gdy zobaczyła mnie na podłodze, najwyraźniej zagubioną, jedynie westchnęła.
– Och, wy dwoje…
– Pani Eriksen, chcę tylko trochę spokoju! – powiedziałam, przytłoczona zmęczeniem. Podniosłam się, chwiejnym krokiem wyszłam z gabi






