– Ty…
Odepchnęłam ją i ruszyłam prosto do swojego biura w hotelu.
...
Wreszcie nadeszło popołudnie.
Od rana Joyce nie sprawiała już żadnych problemów. Możliwe, że przez zły humor wyszła wcześniej z pracy.
Pogrążona w myślach, nie zauważyłam Josepha stojącego przy wejściu do mojego gabinetu, dopóki nie usłyszałam podekscytowanych pisków moich koleżanek z pracy.
– Pani Stovall, czy możemy porozmawia






