Czyżby sądziła, że to ja zamordowałam Nancy?
Niemal parsknęłam śmiechem z niedowierzania. Patrząc na nią, prychnęłam: – Pani Fuller, naprawdę mnie pani przecenia. Gdybym była aż tak bezwzględna, ten policzek nigdy nie spocząłby na mojej twarzy.
– Proszę darować sobie tę grę – rzuciła z pogardą. – Wiem, że Nancy wcześniej panią oczerniała i upokarzała, więc cały czas pałała pani żądzą zemsty! Pozby






