– Żeby coś zjeść – mruknął.
Dla mnie?
– Naprawdę nie jestem głodna. Przysięgam. – Nie byłam już małym dzieckiem. Gdybym była głodna, sama bym sobie coś przygotowała. Jednakże zignorował mnie i ruszył dalej na dół. Musiałam go znowu błagać: – Jest późno. Będę miała niestrawność i jutro będę się źle czuła.
Na te słowa się zatrzymał i wbił we mnie wzrok. – Jesteś pewna, że nie jesteś głodna?
– Tak, n






