Ashton nie chciał, bym musiała mierzyć się z gniewem akcjonariuszy, więc kazał mi zostać w swoim gabinecie.
Nie bałam się. W końcu i tak kiedyś musiałabym stawić temu czoła.
W trosce o moje zdrowie psychiczne Ashton poprosił Josepha, by mi towarzyszył.
Przejrzałam nagłówki i odłożyłam telefon. Kiedy spojrzałam w dół przez wysokie okna gabinetu, wciąż widziałam reporterów kłębiących się przy wejści






