– Ta kobieta jest kimś. Przyszła z innymi bogatymi żonami z Miasta K – szepnęła mi do ucha Emery.
Zirytowana, że otoczyły Hannah, pochopnie odepchnęłam kilka z nich na bok.
Z ponurą miną warknęłam:
– Czy wy wszystkie jesteście jak psy? Niezależnie od tego, co się stało, nie musicie być dla niej takie niegrzeczne.
Hannah była oszołomiona, widząc Emery i mnie.
– Szłam zbyt szybko i przypadkowo strąc






