– Sama dam radę – zawołałam i sięgnęłam po ręcznik.
Ale on mi go nie oddał, trzymając go z daleka ode mnie.
Złość, którą w sobie tłumiłam, znów wezbrała. Zacisnęłam usta i zmroziłam go wzrokiem. – Ashton...
Jednak zanim zdążyłam dokończyć zdanie, objął dłońmi moją twarz i gwałtownie wpił się w moje usta.
Chciałam go odepchnąć, ale na próżno. Uwięził mnie w swoich ramionach i całował zachłannie, ja






