Kiedy Teresa się odezwała, ale nie poprosiła Troya, żeby ją puścił, jego pierś ścisnęła się nagłym bólem – niemal tak, jakby ktoś go miażdżył od środka.
Uśmiechnął się z ulgą, podnosząc się z łóżka szpitalnego. – Pozwól, że cię poniosę – szepnął łagodnie.
Teresa czuła się lepka i obrzydliwa, całe jej ciało było niewygodne. Słysząc słowa Troya, nie mogła powstrzymać się od myśli: „Czy on pomyśli, ż






