Kiedy Teresa wyszła z namiotu, uderzył w nią chłód, jeszcze dotkliwszy niż przy jej przyjeździe.
Mimowolnie zadrżała, ale nie spojrzała za siebie. Zamiast tego, obejmując się mocno ramionami, odeszła w dal.
Na małym dziedzińcu na szczycie góry panowała cisza, ale Teresa tam nie poszła. Zamiast tego wybrała spacer ścieżką na zewnątrz.
W końcu zatrzymała się przed pniem drzewa i powoli usiadła.
Spoj






