Ogrzawszy dłonie Teresy oddechem, Troy zamknął je mocno w swoich dłoniach. Wciąż kucał przed wózkiem inwalidzkim, a światło otulało go, rzucając złocistą poświatę na jego sylwetkę.
Troy spojrzał w górę na Teresę i zapytał cichym głosem:
– Chcesz ulepić bałwana?
Teresa kiwnęła głową, a jej oczy lśniły z niecierpliwości.
– Tak – odparła.
Troy zachichotał.
– Chodź, zabiorę cię tam.
Pchał wózek Teresy






