Teresa przycisnęła dłonie do klatki piersiowej, blokując Troyowi dostęp.
Siedziała okrakiem na jego kolanach, patrząc mu prosto w oczy. Jej policzki płonęły, a głos brzmiał szorstko i chrapliwie. "Troy, naprawdę się spóźnimy" – powiedziała.
Na jej słowa Troy wtulił twarz w jej pierś i figlarnie ugryzł ją w szyję, jakby ją karząc. Wymamrotał: "Tylko ty wiesz, jak sobie ze mną radzić."
Następnie, ty






